Dec 20

Gdy stratoyagery, że względu na swoją uniwersalność, zaczęły zastępować planetarne siły powietrzne, dość szybko jednostki desantowe doczekały się wparcia z orbity. Ciężkie myśliwce zawsze stanowiły postrach dla jednostek naziemnych, niosąc ze sobą więcej śmiercionośnego arsenału. Wolniejsze od swych uniwersalnych kuzynów, nadrabiały dodatkową obsługą, zwiększonym zasięgiem oraz ogromną ilością uzbrojenia. W latach sześdziesiątych XXII wieku powstało kilka koncepcji ciężkiego myśliwca wsparcia i wiele z nich można spotkać jeszcze na wyposażeniu, ale tylko jedna jest w pełni wykorzystywana do dziś.

Gdy w przestworzach królował STF-100 Sentilel, a na ekranach projektantów tworzył się jego następca Guardian, wojska desantowe ruszały pod osłoną szerokich skrzydeł ciężkiego myśliwca wsparcia STF-HF10 Vulture, jednego z ostatnich jakie opuściły stocznie Novej.

Vulture to olbrzym wśród myśliwców w 2230 roku, charakteryzujący się szerokimi skrzydłami i skośnymi statecznikami o powierzchni zbliżonej do skrzydeł. Projektanci mieli za zadanie stworzyć maszynę, zdolną przenieść ponad 12t uzbrojenia i której głównym polem walk będzie atmosfera planterana. Waga maszyny wymagała zainstalowania bardzo wydajnych silników anty grawitacyjnych, oraz szeroko rozstawionych, po bokach kadłuba, silników wentylatorowych. Dużych rozmiarów czerpnie oraz podłużny kształt zintegrowanych silników pulsacyjnych nadaje HF10 kształt maszyn z końca XXI wieku. Niezależnie od wyglądu, dwie jednostki napędowe, pulsacyjno-grawitacyjne, Nova SV-502, wspomagane płatami nośnymi, czynią w atmosferze z HF10 całkiem zwinną maszynę.

Niestety Vulture nie jest aż tak wydajny w przestrzeni kosmicznej. To co nadrabia systemami aerodynamicznymi, w próżni musi być wspomagane przez umieszczone w skrzydłach cewki grawitacyjne. Wydłużony kształt i przesunięcie cewek manewrowych ku tyłowi powoduje, że stratoyager bardzo charakterystyczne reaguje na stery i pilotom potrzeba czasu by opanować to monstrum.

W błędzie będzie jednak ten, komu wydaje się, że ten wyglądający niemrawo myśliwiec jest łatwym celem. Kolejnym charakterystycznym elementem wyposażenia HF10 jest jego uzbrojenie podstawowe. W kadłub wbudowane zostały działa wielolufowe FDA LC325, każde o mocy 3x25MW. Dodatkowo Vulture posiada podwieszoną pod kadłubem wieżę, z działem tego samego typu, pokrywającym całą “dolną” półsferę. Obrotowe działo jak i cała reszta dodatkowego uzbrojenia kontrolowana jest przez drugiego pilota/strzelca, co pozwala pilotowi skupić się całkowicie na pilotowaniu i prowadzeniu ognia z dział podstawowych. Dodatkowo strzelec ma do dyspozycji dwanaście zamków dodatkowego uzbrojenia, które zależnie od konfiguracji mogą zmienić HF10 w latającą fortecę lub szybki kuter torpedowy.

Aktualnie na wyposażeniu armii i floty znajduje się około 20 tysięcy ciężkich myśliwców Vulture. Najnowsza i unowocześniona wersja, z wymienioną elektroniką, spełniającą najnowsze standardy, to Mk III co pokazuje, że konstrukcja HF10 nie była często modyfikowana, głównie ze względy na swoją wielokrotnie potwierdzoną wartość bojową. Jednak w najbliższej przyszłości ta zasłużona maszyna zostanie zastąpiona przez nowszy typ, ale nie nastąpi to jeszcze przez kilka ładnych lat, czyniąc z STF-HF10 najdłużej służący model myśliwca we flocie.

May 10

Każdy większy okręt gwiezdny, który nie jest sam w stanie wejść w atmosferę planety, wyposażony jest w wahadłowce. Nazywane przez pilotów Floty Gwiezdnej ‘taxówkami’, są niezastąpione jako transportery załogi i zaopatrzenia oraz jako jednostki ratunkowe.

APTU FSCS 4

APTU FSCS 4 to lekki transporter wielozdaniowy stanowiący uzupełniające wyposażenie większości ciężkich jednostek Floty Gwiezdnej Systemu. W kwestii nieopancerzonych transportowców wiele się nie zmieniło w ciągu ostatnich piędziesięciu lat, poza unowocześnianiem silników i konstrukcji nośnej. Produkowany przez korporację Nova, jako jeden z niewielu statków małogabarytowych, FSCS 4 wyposażony jest w dwa silniki pulsacyjne Nova imPulse o łącznej mocy pozwalającej osiągnąć ciąg około 15g oraz w wydajny napęd jonowy wystarczający do sprawnego manewrowania wokół dużych jednostek do których dokuje. Całości dopełnia sporych rozmiarów silnik antygrawitacyjny Nova ST210e, który wspomagany jest przsz dość małych rozmiarów silniki wentlatorowe, które są wykorzystywane głównie do stabilizacji lotu atmosferycznego. Niezbędny bufor grawitacyjny, niwelujący przyspieszeie do 5g,  zapewniają sprawdzone w wojskowych jednstkach, generatory Rolls Royce M500.

Budowa FSCS jest banalnie prosta. Przednią część stanowi kabina pilotów, mieszcząca dwie osoby, która oddzielona jest od środkowej części jednostki grodzią przesłonową, którą w ostateczności można zamknąć i zhermetyzować. Dział towarowy, jest otwartą przestrzenią do której można dostać się z lewej i prawej strony pojazdu przez przesuwne wrota stanowiące jednocześnie burtę statku. Taka budowa pozwala na całkowite otwarcie przestrzeni towarowej i szybki załadunek. Tył pojazdu stanowi reaktor liniowy zasilający FSCS oraz umieszczone po bokach kadłuba silniki wentylatorowe oraz dławiki silników pulsacyjnych. Zbiorniki paliwa oraz generatory a-grav zajmują praktycznie całą powierzchnię podłogi tego małego transportowca.

Przestrzeń towarowa FSCS dopasowana została do szerokiej gamy wyposażenia, a jego modularna konstrukcja pozwala na praktycznie natychmiastową wymianę jego elementów. Sprawia to, iż FSCS może zostać przystosowany do przewożenia ludzi, sprzętu czy też zmienić się w ambulans kosmiczny w kilka minut po zadokowaniu. We Flocie spotyka się głównie wersje towarowe, oraz przystosowane do przewozu załogi na pokład statku matki. Dodatkowe wyposażenie stanowi zestaw sensorów dalekiego zasięgu, wykorzystywany głównie w poszukiwaniu rozbitków oraz działko FDA LC315 i możliwość podczepienia dodatkowych wysięgników z uzbrojeniem, lecz jest to opcja bardzo rzadko spotykana.

Poza służbą we Flocie Gwieznej, APTU FSCS 4 spotkać można praktycznie wszędzie, gdzie liczy się niezawodność, modularność i łatwość operowania ładunkiem. Można szacować, iż ilość FCSC 4 będących w użyciu sięga ponad 50 tysięcy jednostek, będących na wyposażeniu armii oraz prywatnych przedsiębiorców.

Nov 23

Gdy w roku 2224 walki z Czwartym gatunkiem znówg przybrały na sile, dowództwo Floty Gwiezdnej postanowiło wprowadzić na pole walki nowy myśliwiec. Tym razem miała być to jednostka UMPW, ale zorientowana głównie na walkę w kosmosie, a możliwości walki w atmosferze miały być drugoplanowe, aczkolwiek także ważne. Tak w roku 2227 powstał Phoenix, wyprodukowany podobnie jak Goldwing, przez Boston Builders.

Projektaci z Bostona mieli w założeniu stworzyć jednostkę o osiągach zbliżonych do Goldwinga, ale o znacznie silniejszym uzbrojeniu oraz zwiększonej manewrowości. Wykorzystano schematy konstrukcyjne kokpitu, gniazda sensorów oraz reaktora  zasilającego STF-300, ale na tym podobieństwa się kończą. Konstrukcja Phoenixa jest charakterystyczna i składa się z centralnie umieszczonego kadłuba z kokpitem pilota, obok którego znajdują się półkoliste “skrzydła” oraz silniki. Decyzja o rezygnacji z nośnej funkcji płatów podyktowana była konieczniścią pomieszczenia w nich zbiorników paliwa, zwiększenia nośnosci gabarytowej myśliwca oraz rozmieszczenia manewrowych cewek grawitacyjnych.

Podobnie jak w przypadku Goldwinga, potężne silniki antygrawitacyjne Boston GravStream 20c zapewniają stabilność lotu w atmosferze. Szerokie rozstawie silników zaowocowało zwiększeniem zwrotności Phoenixa podczas walk orbitalnych i skompensowało niedoskonałości poczas lotów atmosferycznych. Dodatkowo, zainstalowane silniki Nova Aero SV-300e, zmodyfikowane przez inżynierów Boston Builders, wraz z silnikami wentylatorowymi, zostały wyposażone w system przeciążania dający dodatkową moc.

Phoenix jest wyposażony w najpotężniejsze działa zainstalowane dotychczas na pokładzie myśliwca. Postawiono na siłę podynczego impulsu instalując działa FDA LC250 o dwóch cewkach, każda o mocy 50MW, które dotychczas montowane były jako broń pokładowa fregat BS-250 Warhammer. Ilość dodatkowego uzbrojenia, jakie STF-500 jest w stanie podwiesić pod kadłubem jest także imponująca i stawia go blisko ciężkich myśliwców wsparcia, choć łaczna ilość zamków nie jest większa niż w Goldwingu.

Konstrukcja STF-500 i zastosowane w nim rozwiązania powodują, że jest to myśliwiec znacznie droższy w produkcji niż poprzednik, Goldwing. Jednak osiągi Phoenixa rekompensują tą inwestycje i do roku 2230 wyprodukowano około 2000 sztuk, które są na wyposażeniu elitarnych eskadr.

Nov 20

Gdy myśliwce klasy Guardian dominowały w przestrzeni kosmicznej, będąc na wyposażeniu praktycznie wszelkich agend wojskowych, rządowych oraz prywatnych, w roku 2221 Flota Gwiezdna Systemu zdecydowała się na nową jednostkę stratosferyczną. Nova wycofywała się powoli z produkcji wojskowej na pełną skalę i przetarg wygrały stocznie dotychczas produkujące jedynie ciężkie jednostki kosmiczne, Boston Builders. Zaproponowali myśliwiec, który później na długo zapisał się w historii walk kosmicznych Floty: STF-300 Goldwing.

W porównaniu do poprzednika, Golwing został zaprojektowany z myśą o walkach na niskich orbitach i jako osłona konwojów, jednak nie zapomniano o możliwości walki w atmosferze. Projektanci Boston Builders wyposażyli myśliwiec w wydajny, podwójny silnik Nova Aero SV-300c pozwalający na dokładniejsze sterowanie ciągiem. Zrezygnowano też z dużych skrzydeł na rzecz oszczędnych ramion z cewkami grawitacyjnymi. Pierwsze modele były wyposażone w dodatkowe płaty nośne, lecz zrezygnowano z nich w STF-300 MkII i zamiast nich zastosowano nowoczesne stabilizatory antygrawitacyjne ułatwiające manewrowanie w atmosferze.

Goldwing projektowany był jako jednostka wielozadaniowa i mimo zmniejszonej drastycznie powierzchni nośnej skrzydeł, także znakomicie sprawdza się pdczas lotu w atmosferze. Najbardziej charakterystyczny element konstrukcyjny to olbrzymi silnik wentylatorowy zsynchronizowany z nowoczeanym napędem antygrawitacyjnym Boston GravStream 20, umożliwający szybkie wejście i opuszczenie atmosfery oraz osiąganie pełnej prędkości bojowej bez konoeczności wykorzystywania silników pulsacyjnych. To właśnie dzięki niemu STF-300 jest na wyposażeniu nie tylko stacji orbitalnych czy lotniskowców, ale też garnizonów planetarnych.

Myśliwiec wyposażono w udoskonalony bufor grawitacyjny Rols Royce Gravmaster Elite, który jest aktualnie najwydajniejszym generatorem jaki zainstalowano na jednostakch małych rozmiarów, pozwalając na kompensację do 25g.

Uzbrojenie podstawowe Goldwinga nie różni się od tego jakie znajdziemy na wysłużonych Guardianach – dwa działa FDA LC325. Jednak STF-300 może zabrać więcej dodatkowego uzbrojenia, posiada silniejsze tarcze oraz został wyposażony w nowszy komputer celowniczy IdednTical IGS-30c.

Uczac się na błędach konstrukcji z jakimi borykały się unowoczśniane Guardiany, STF-300 został wyposażony w pneumatyczny szkielet będący w stanie wytzrzymać przciążenia jakie Goldwimlng osiąga dzięki seryjnie wbudowanemu systemowi peciążania silnika. Zasobnik chłodziwa zapewnia około minuty dodatkowego ciągu.

Piloci zaufali nowej konstrukcji i ‘Złotka’ szybko uzyskały status uniwersalnej i niezawodnej konstrukcji. Do roku 2230 Goldwingi trafiły do większości garnizonów planetarnych, stacji strażniczych i do hangarów krążowników w łącznej ilośći około 10 tysięcy.

Dec 2

Najczęściej spotykany stratoyager (stratomyśliwiec) klasy UMPW (Uniwersalny Myśliwiec Pola Walki), będący na wyposażeniu wojska oraz większości pozostałych służb mundurowych. Guaridany noszą znaki Policji Systemowej, straży granicznych, służb celnych czy też zwykłych policji i milicji planetarnych. Dość często Guardiany stanowią wyposażenie kompani ochrony osobistej, prywatnych firm i korporacji.

Pierwsze modele STF-150 zostały wyprodukowane przez Novą w roku 2173 by zastąpić wysłużony już model F-100j Mk IV Sentinel. W porównaniu z poprzednikiem, Guardian był mniejszy i lżejszy, a jego masa własna liczyła niecałe 5 ton, dzięki czemu można było zastosować oszczędniejsze rozwiązania silnika. STF-150 został wyposażony w pojedynczy silnik pulsacyjno-grawitacyjny Nova Aero SV-200, pozwalający przy optymalnej, łącznej masie 10 ton, osiągać przyspieszenie rzędu 25g. Później, w modelu 150c wymieniono jednostkę napędową na Nova Aero SV-210b wyposażoną w wtrysk dopalacza, co pozwalało czasowo zwiększyć przyspieszenie do 40g. Było to dość ryzykowne gdyż konstrukcja szkieletowa Guardiana obliczona była na przeciążenia maksymalnie 33g.

Ze względu na pojedynczy silnik główny, skonstruowano specjalną dyszę o czterech dużych i charakterystycznych dławikach ułatwiających sterowanie polem grawitacyjnym. By zniwelować efekt “ciężkiego tyłu” STF-150 otrzymał dość długie, jak na stratomyśliwiec, skrzydła w których umieszczono cewki grawitacyjne wspomagające manewrowanie.

Dzięki zastosowaniu najbardziej zaawansowanych systemów buforowania grawitacyjnego, Guardian potrafił skompensować przyspieszenie i obniżyć odczuwalną siłę o 20g. STF-150 był pierwszą jednostką wyposażoną w tak potężne bufory przeciążeniowe, Rols Royce Gravmaster.

Do lotów atmosferycznych Guardian jest nad wymiar obdarzony jednostką anty grawitacyjną Rols Royce GVTE-2-600 o nośności 12 ton, co przerasta całkowitą możliwą ładowność, ale nadmierna moc pozwala na większą zwrotność i stabilność.

Myśliwiec został też wyposażony w nowatorskie, na ówczesne czasy, gatlingi laserowe zmniejszające jednostkowy pobór energii przy jednoczesnym zwiększeniu szybkostrzelności. W STF-150 zamontowano dwa działka FDA LC325 o mocy 3x25MW każde. W pierwszym modelu STF-150 działa znajdowały się obok siebie, pod kadłubem, wzdłuż kokpitu lecz w późniejszych wersjach, począwszy od STF-150c umiejscowiono je na łączeniu skrzydeł obok kokpitu eliminując zakłócenia sensów dziobowych jakie miały tendencje powodować nowatorskie działa.

Do roku 2230 wyprodukowano blisko 40 tysięcy jednostek STF-150 Guardian. Można czasem spotkać dwumiejscową wersje treningową 150c/tr oraz model zwiadowczy 150sr wyposażony w skanery dalekiego zasięgu. Aktualnie najnowszy model podstawowy nosi numer 150e i został wyposażony w dokładniejsze systemy sensoryczne oraz nowsze wyposażenie kokpitu, a także w żagiel fotonowy wyrzucany z zasobników na łączeniu skrzydeł z kadłubem.

Oct 23

Dla wielu z was auto-med, to takie dziwne, magiczne urządzenie, do którego wkłada się postrzelonego towarzysza lub przynajmniej to co z niego zostało, a po chwili wychodzi on pełen wigoru i chęci do kontynuowania misji.

Tak nie jest… Auto-med nie jest niestety urządzeniem czyniącym cuda samoistnie. Nie podejmie też za człowieka decyzji o tym co należy robić w sytuacjach krytycznych. To jedynie bardzo zaawansowane narzędzie które w rękach wprawnego lekarza może czynić cuda, ale gdy za manipulowanie nim weźmie się laik uczyni więcej złego niż dobrego. Właściwie to jest to “med-asystent”, a nazwa “auto-med” jest jedynie zwyczajowa.

Odpal zapomnij

Praktycznie wszystkie auto-medy, jakie spotyka się na pokładach statków czy w ambulatoriach stacji orbitalnych, są zaprogramowane by rozpoznawać najczęściej spotykane dolegliwości oraz urazy. Bez problemu poradzi sobie z poparzeniem, efektem dekompresji, czy szokiem pohibernacyjnym lecz by obsługiwać auto-meda potrzebna jest podstawowa wiedza zdobywana na kursach pierwszej pomocy.

w grze, by Postać mogła operować auto-medem musi posiadać ‘pierwsza pomoc’ na poziomie minimum 3 lub ‘medycynę’ na dowolnym poziomie, wtedy też nie przeprowadza się testu ‘pierwszej pomocy’ i przyjmuje, że automat przeprowadził ją bezbłędnie (chyba że jest uszkodzony)

Poza podstawowymi funkcjami udzielania pierwszej pomocy, auto-med obsługiwany przez wyszkolonego lekarza zamienia się w wielofunkcyjne narzędzie będące w stanie ułatwić wiele skomplikowanych operacji. Nie jest to jednak proste i całkowicie “idioto odporne” urządzenie, dla tego dla laika lub kogoś kto przeszedł jedynie szkolenie w pierwszej pomocy, ekrany podają za dużo niezrozumiałych informacji. Choć… od czego jest encyklopedia!?

dla potrzeb gry automedy, zależnie od swojej jakości, posiadają współczynnik będący modyfikatorem do umiejętności ‘medycyna’ (lub jej pochodnych) operującego auto-medem lekarza

Nieco szczegółów

Niezależnie od poziomu zaawansowania technologicznego, auto-med na pewno posiada zestaw narzędzi do przeprowadzania operacji chirurgicznych oraz skanery do stawiania diagnozy. Od najprostszych skalpeli laserowych, przez inteligentne nanomaterialy regenerująco-zabezpieczające, po zaawansowane skanery medyczne pozwalające dokonywać szeroko zakresowych prześwietleń pacjenta. Wszystko to w pełni zautomatyzowane, z możliwością osobistej ingerencji lekarza w zachodzące procesy.

Prawie wszystkie auto-medy składają się ze specjalistycznego stołu zintegrowanego z systemem operacyjnym, który w sytuacjach krytycznych spełnia też rolę łóżka szpitalnego. Niektóre modele auto-medów mogą być montowane do zwykłego łóżka lub koi. Zgodnie z wymogami bezpieczeństwa wszystkie auto-medy muszą posiadać opcję izolacji pacjenta w hermetycznej komorze, która najczęściej zamyka się nad chorym jak komora kriogeniczna.

W zależności od zaawansowania auto-meda może być on “przenośny”, wyposażony w mniejszą ilość autonomicznych systemów i zintegrowane z obudową ekrany czy też holoemitery lub wymagać całego pomieszczenia do sprawnego działania wielu rozbudowanych elementów wspomagających pracę lekarza oraz dużych i czytelnych ekranów by podać wymagane dane.

Asystent idealny

Idealnym dodatkiem do zaawansowanego auto-meda, wyposażanego w najnowsze cuda techniki jest medyczne SI, które w połączeniu z medem, będzie podejmować decyzje, diagnozować, przeprowadzać operacje (auto-med jest w pełni zautomatyzowany). Tylko czy każdego stać finansowo na luksus “magiczego auto-meda”?

Oct 17

Pod czas skoku pod przestrzennego żywe, myślące organizmy muszą pozostawać w sztucznie wywołanej, głębokiej śpiączki farmakologicznej. Przez pierwsze lata podboju kosmosu technologia skoków podprzestrzennych wymagała wprowadzenia człowieka lub innej myślącej istoty, w stan śmierci klinicznej i dopiero pod koniec 2097 roku opracowano nowe metody wprowadzania w stan śpiączki by sprostały wymogom skoku podprzestrzennego. Niestety niezależnie od sposobu w jaki mózg zostaje wyłączony, efekty uboczne pozostają takie same, choć komfort psychologiczny dla człowieka kładącego się do hibernatora jest bezcenny – nie umrze, zostanie jedynie uśpiony.

Sen kriogeniczny

Urządzenie, które potocznie nazywane jest hibernatorem naprawdę nie jest nim w pełnym tego słowa znaczeniu. Hibernator zamraża znajdujący się w nim obiekt umożliwiając przetrwanie dowolne długiego okresu czasu (przynajmniej w teorii). W przypadku skoków podprzestrzennych mamy odczynienia raczej z komorami kriogenicznymi, których zadaniem jest spowolnić reakcje w organizmie człowieka do “zera” utrzymując go w głębokiej hipotermii. Dzięki temu krótki czas w jakim organizm znajduje się w stanie śmierci klinicznej lub śpiączki nie ma znaczącego wpływu. Trzeba jednak zaznaczyć, że “uśpiony” organizm nie może pozostawać w takim stanie dłużej niż kilkadziesiąt minut.

dla celów gry, czas jaki istota może pozostawać niewybudzona w komorze kriogenicznej po skoku wynosi 10x kość Wigoru minut

Ze względu na specyfikę skoków podprzestrzennych, na pokładzie podczas skoku czas nie płynie, dla tego też sen kriogeniczny trwa najczęściej od kilku sekund do kilku minut.

Skok

Każdy załogant, jak i pasażer oraz ich zwierzęcy pupile zostają ułożeni w hibernatorach (będę używał potocznej nazwy) i otrzymują dawkę silnego środka nasennego, a następnie kolejny zastrzyk farmakologicznego środka prowadzającego w stan śpiączki. Ponieważ wewnątrz hibernatora temperatura gwałtownie spada by ochłodzić ciało do 0º, pozostawanie w ubraniu czy nawet w bieliźnie może prowadzić do odmrożeń. Stąd obok komór kriogenicznych, często wbudowane w ich konstrukcje, znajdują się szafki na ubrania i rzeczy osobiste.

Zaraz po wyjściu z podprzestrzeni wykonywana jest procedura reanimacyjna oraz wybudzanie, które w zwykłych warunkach trwa około 5 minut. W sytuacjach awaryjnych reanimacja i wybudzanie jest natychmiastowe przez podanie szybko działających środków pobudzających, co jednak może mieć później poważne środki uboczne. Niezależnie od szybkości przywracania do życia po opuszczeniu żywe organizmy cierpią na Syndrom Skokowy, czyli odwodnienie i wycieńczenie organizmu. W sytuacjach skrajnych, gdy organizm źle zniósł skok może zaistnieć szok pohibernacyjny wywołany najczęściej źle przeprowadzoną procedurą usypiania lub wybudzania.

dla celów gry po wybudzeniu testuje się Wigor, gdzie wynik pozytywny oznacza zwykłe następstwa syndromu skokowego, a negatywny szok pohibernacyjny – każde przebicie skraca czas wymaganego po skoku snu o 10 minut

Mistrz Gry może zadecydować, że wynik 1 na obu kościach podczas testu Wigoru podczas przyspieszonego wybudzania awaryjnego może oznaczać natychmiastowe negatywne skutki, gdzie amnezja jest najczęściej spotykana ale może być gorzej

Komory kriogeniczne, po osuszeniu wnętrza ze zgromadzonej w trakcie wybudzania pary wodnej, otwierają się i opuszczającym je osobom podawana jest woda oraz zestaw witamin. W sytuacji szoku pohibernacyjnego aplikowane są środki wzmacniające najczęściej przez samo urządzenie kriogeniczne. Załoga po wyjściu z komór powinna udać się na godzinny sen by zacząć sprawnie funkcjonować, a osoby w stanie szoku na dłuży odpoczynek.

dla celów gry wszyscy którzy postanowią działać bez snu otrzymują modyfikator -2 do wszystkich działań chyba, że otrzymają środki pobudzające, które jednak mają ograniczony czas działania, po którym jednak trzeba udać się na spoczynek

osoby w stanie szoku pohibernacyjnego muszą udać się spoczynek i będą spały głębokim snem przez 14 – kość Wigoru godzin

Sny na jawie

Mimo iż na pokładzie statku czas nie płynie, skok podprzestrzenny trwa pewien czas, który nie jest odczuwany fizycznie przez załogantów. Niestety nie jest nadal zbadane co się dzieje ze statkiem w podprzestrzeni, ani jaki ma to wpływ na umysł, jednak wiadomo iż czasami zdarza się oczuwać dezorientację i nieokreślone wrażenie świadomości przemijania czasu podczas skoku. Nazwyne jest to Fenomenem Ponadczasowym lub Fenomenem Snu. Jednak wizje senne podczas skoku nie występują.